czwartek, 27 czerwca 2013

W trójkącie miłości. Część 2

- Hej mogę wejść?
- Wchodź. Co się stało maleńka.
- Muszę z tobą poważnie pogadać.
- Wal prosto z mostu.
- Ale obiecaj, że nie będziesz kłamać i odpowiesz na wszystkie pytania.
- Dobrze.
- Obiecaj!
- Spoko, obiecuję.
- Czy ty mnie lubisz?
- Pewnie, że Cię lubię.
- A czujesz do mnie coś więcej niż przyjaźń.
- Może i tak.
- Mów.
- Tak czuję o wiele więce.
- Wiedziałam.
- Louis Ci powiedział, prawda.
- Nikt mi nic nie powiedział, można się domyślić.
- Czyli Lou się wygadał.
- Niech Ci będzie, powiedział mi, ale tylko dla tego, że go wypytywałam. Ale uwierz mi można się domyślić.
- To co ja takiego zrobiłem, że to widać.
- Pamiętasz jak w tam tym tygodniu oglądaliśmy jakiś horror.
- Tego nie da się zapomnieć. Wiesz jak się trzęsłaś ze strachu.
- Omińmy ten fakt. Siedziałam wtedy miedzy Tobą a Louisem.
- Co z tego?
- Obaj chcieliście mnie przytulić jak bym się bała.
- Bałaś się, a i tak nie przytuliłaś żadnego z nas.
- Bo któremuś było by przykro. Prawda?
- No tak, dlatego usiadłaś na kolanach Loczka.
- Tak, przecież się panicznie bałam. Przy mnie nie ogląda się takich filmów.
- Spoko. A tak w ogóle sama chciałaś obejrzeć horror.
- Nie ważne. Czy ty mnie kosz?
- Kocham najbardziej na świecie.
- Aha. Daj mi trochę czasu, muszę pomyśleć nad tą sytuacją.
- Jasne. Musisz mieć trochę czasu, żeby podjąć właściwą decyzję.
- Dzięki.

To była najcięższa rozmowa w moim życiu. A może będą cięższe. Poszłam do swojego pokoju i usiadłam skulona na łóżku.






______________________________________________

Mamy długą część wiem, że krótka. ale nie mogłam napisać dłuższej.

TOMLINSONOWA!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz