niedziela, 30 czerwca 2013

W trójkącie miłości. Część 4

Wyszłam z samochodu i zadzwoniłam do drzwi. Perrie otworzyła je błyskawicznie. Przywitałyśmy się, zrobiłyśmy herbatę i usiadłyśmy w salonie.

- Powiesz mi w końcu co  się stało.
- Lou i Nialler się we mnie zakochali.
- Zakochali się, ale obaj na raz.
- Tak.
- Co masz zamiar z tym zrobić
- Nie wiem, nie mam pojęcia.
- Kochasz ich?
- Kocham, ale jak przyjaciół.
- A jesteś w stanie się w którymś z nich zakochać?
- Nie, raczej nie.
- Masz swoją odpowiedź.
- Masz rację muszę z nimi porozmawiać.
- Zobaczysz wszystko się ułoży, jeszcze będzie dobrze.
- Pewnie, że tak. No przecież musi.

Zadzwoniłam po Hazzę, żeby po mnie przyjechał. Pod domem był już po 10 minutach. Pożegnałam się z przyjaciółką i poszłam do auta. Harry otworzył mi drzwi do samochodu, a ja usiadłam na miejscu pasażera.

- I co ustaliłaś?
- Że muszę im wytłumaczyć, że nigdy się w nich zakochać, bo kocham ich jak przyjaciół.
- Czy jesteś tego pewna?
- Jak nigdy dotąd.
- Cieszę się, że udało Ci się podjąć decyzje.
- Ja też tylko boję się im to powiedzieć.
- Jesteś bardzo silna dasz radę.
- Nawet nie wiesz jak bardzo mi na tobie zależy.
- Czemu?
- Bo ty jako jedyny potrafisz poprawić mi humor i zawsze mi pomożesz.
- No tak, szczera prawda.

Podjechaliśmy pod willę chłopców, w której też mieszkałam ja. A ja dopiero teraz zdałam sobie z czegoś sprawę, że się zakochałam i to na zabój.

- Hazza poczekaj.
- Co się stało?
- Możesz mnie przytulić? - zrobił to bez żadnego problemu.
- Muszę Ci o czymś powiedzieć.
- To powiedz.
- Bo ja się zakochałam.
- To świetnie, a kto jest tym szczęściażem.
- Taki jeden bardzo przystojny chłopak, który siedzi obok mnie. - po tych ciężkich dla mnie do wypowiedzenia słowach pocałowałam go, a on nie sprzeciwial się.
- Też się w tobie zakochałem.
- Czemu mi nie powiedziałeś?
- Po co miałem Ci jeszcze bardziej komplikować życie.
- Wiesz, że musimy powiedzieć chłopakom.
- Zrobimy to zaraz.
- Jesteś tego pewien.
- Jasne, że tak.
                                                                 - To chodźmy.

Złapał mnie za rękę i poszliśmy w stronę domu. Weszliśmy do środka, chłopcy znowu oglądali jakiś horror. Ja puściłam rękę Loczka, chociaż nie chciałam tego, ale zrobiłam to dlatego, żeby się chłopcy nie zorientowali.

- Popatrzcie kto wrócił. - powiedział z uśmieszkiem Zayn.
- Loui, Nialler możecie iść ze mną na górę.
- Jasne! - przytaknął Louis.
- Czekaj! Dokończę jeść popcorn. - powiedział Niall z pełną buzią.
- Harry ty też chodź.
- Nie ma sprawy zaraz będę.

Z całą trójką weszłam do swojego pokoju. Byłam przerażona, cała trojka patrzyła się na mnie, a ja nie wiedziałam jak zacząć rozmowę.

- Muszę wam coś powiedzieć co zdecydowałam. Tylko błagam nie obraźcie się na mnie.
- Powiedz co postanowiłaś. - zaczął Tommo.
- Nie obrazimy się. - dokończył Horanek.
- Nie potrafię być z którymś z was. Perrie uświadomiła mi, że kocham was jak przyjaciół, bo jesteście dla mnie jak bracia. Zostańmy najlepszymi przyjaciółmi. - popłakałam się z nadmiaru emocji.
- Pewnie, że będziemy, zawsze. - pocieszał mnie Lou.
- Nie płacz Sierra, to nic między nami nie zmieni i tak będziemy Cię kochać. - kontynuował Niall.
- Dziękuję Wam.
- Zejdźmy na dół. - wtrącił Lokers.
- Idziemy oglądać film. - dokończył Horanek.
 
Zeszliśmy na dół i zaczęliśmy oglądać Paranormal Activity 4. W połowie wcisnęłam Paused i wstałam.

- Chłopcy dziewczyna Zayna pomogła mi zrozumieć, że nigdy nie pokocham Louiego albo Niallusia. Ale pomogła mi też zrozumieć, że moje serce bije dla konkretnej osoby, bo zakochałam się.
- A powiesz nam w kim? - zapytał Liam, ja podeszłam do Stylesa.
- Tak, w naszym Haroldzie.
- A w tej chwili ta piękność została moją dziewczyną.
- Naprawdę?
- Jeżeli tylko powiesz TAK. Czy ty Sierro zostaniesz moją dziewczyną?
- Tak zostanę, pewnie, że tak. - usiadłam mu na kolanach i dałam buziaka.
Tak skończyła się moja historia.
_________________________________________

Mamy ostatnią część takiego krótkiego opowiadanka. Tu wydaje się krótkie, a w moim zeszycie ma 9 stron A4. Pisałam to około 10 godzin, ale z przerwami. Jeszcze wstawię Epilog. I koniec.

TOMLINSONOWA!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz